Kaczor brs - Pac man

Yo yo yo yo oczy kobry
Phono Co ZaBit


Lecę jak Pac Man przeskakuje płoty
Ominięta działka i żywopłoty
Patrzysz z oddali zalewają poty
Zostaliśmy sami kieliszki do Coli
Niebo tutaj płacze nade mną od dziecka
Choć często na wieży urywa się hejnał
Pac Man powiedział że cierpliwa zemsta
A dzielnie jak zawsze przecina karetka
Sztywny taki nie bądź w mych butach pośmigaj
Pośmigaj nie pytaj i gościu stań za mnie
Tu w strefie terroru i ciemności witam
A w nocy na klatce jak zwykle czuć siarkę
Wycho patrz na mnie i nie pruj się więcej
Choć padam tu wstaje i zaciskam ręce
Deszcz pada na ziemie a frajer chce więcej
To jak kurwą zostać i wjechać pod cele
Elo witam to co mówiłem się sprawdza
Co drugi to pyta
Kajdanki kurwy latarnia
W pierwszym rzędzie zawsze Pac Man
Każdego serducho boli boli życie na ulicy
Gdy zabijasz i się boisz
Biegnę przez wszystkie rewiry w tym kraju
Pac Man ma wyjebane na tych chamów
Fałszywe kurwiska znowu robią salut
Jesteś jak szmata co śmiga po gaju
Weź wypisz wymaluj
Nie wbijaj tu więcej
Trochę tu przyhamuj i popatrz na ręce
Ostatni pierwszymi
Urywam Ci szelkę
Mimo przeciwności
Nie poddawaj nigdy
Nie poddawaj nigdy
Niech bije Twe serce
Pac Man podbija za nim potów litry
Muzyka ta leci pod celą na ence
Tablica i marker wykresy psychiatryk
Podaj mi rękę czy może zatańczysz
Na stolę opętane wiją się larwy
A na łańcuchu pod bramą pies znowu charczy
To uliczny walczyk i czasy przebiegłe
Spompowane karki weź podaj mi rękę
Dymem tu bracie wypełnia się przestrzeń
Przywitamy izby jedziemy na terme
Kąsam tu szamke i zarzucam skoki
Dzisiaj miliony jutro na przekręcie
Leżysz na koju i lęków się boisz
Pac Man to zjada i dla Ciebie werset
Obrusy domówki pogrzeby i lipa
Nie mów mi więcej że wyszła tu kicha
Zaczynam od nowa i jak ryba pływam
Kamieniem rzuć pierwszy a gdzie twoja wina
Pamiętasz niejednemu wyszła tu kicha
Podwórka meliny a telefon pika
Pac Man od dziecka i siemano witam
Tu róże na grobie tak jak woda płytka

Poznałem syf od kuchni jak Gessler
Mój ziomek malarz ma dobrą kreskę
Mój ziomek z dala dwa lata jeszcze
Mój ziomek znalazł znów szlaufa w mieście jebać
U mnie w sumie na non toper są święta
Ludzkim głosem mówią zwierzęta
Dupa mnie pyta co z moją pikawą ja mowie zamknięta
Nie mam żadnej świni odradzam teraz
I trochę jak Chiny odgradzam nieraz
Jedyne co dobre to wypad na melanż
Znowu dostałem życzenia z Wołowa
Nawijam z bagna nie mam wyboru
Muszę rapować goni mnie Pac Man

Writers:

Lyrics ©

Lyrics licensed by LyricFind