Qry - Kosa

Oni mieszają nam w bani, bo wciąż myślą, że tak można
Myślą, że słowo nie rani, a jest gorsze niż ta kosa
Ludzie w chuj są pojebani, ważą towar, a nie słowa
Mam nadzieję że to czaisz, co?

Oni mieszają nam w bani, bo wciąż myślą, że tak można
Myślą, że słowo nie rani, a jest gorsze niż ta kosa
Ludzie w chuj są pojebani, ważą towar, a nie słowa
Mam nadzieję że to czaisz, a nie, że to kwestia sporna

Sam wyrządziłem wiele bólu, skrzywdziłem masę ludu,
A i tak mówią do mnie "królu"
Sobie sprzed lat bym powiedział "wyluzuj, weź się ogarnij koluniu,
Bo zostaniesz sam jak palec"
Dziś jak zapalę se trawę, już nie gonią czarno-białe myśli
Bo zapamiętałem, że nie żyję tylko dla korzyści
Chcę być dla innych przykładem,
Więc jestem w chuj pozytywny
Na plecach nosiłem kamień,
Bo którym zostały blizny

Boli mnie wiele do dzisiaj,
Bo wiem co oznacza ta krzywda
I chyba ta karma wróciła,
Bo widzę to, czego żem kiedyś nie widział
Małolat co ma zrytą banię,
A w nim była tylko przekmina

W głowie miałem tylko chlanie, ćpanie, ruchanie
Jak na filmach, które kręciłem se w głowie
Przez pewną miłość zacząłem jarać jak pojeb
Żyłem chwilą z miłą myślą o tym, że nikt się nie dowie
To pozornie było proste, ale niszczyło mi zdrowie


Oni mieszają nam w bani, bo wciąż myślą, że tak można
Myślą, że słowo nie rani, a jest gorsze niż ta kosa
Ludzie w chuj są pojebani, ważą towar, a nie słowa
Mam nadzieję że to czaisz, a nie, że to kwestia sporna

Oni mieszają nam w bani, bo wciąż myślą, że tak można
Myślą, że słowo nie rani, a jest gorsze niż ta kosa
Ludzie w chuj są pojebani, ważą towar, a nie słowa
Mam nadzieję że to czaisz, a nie, że to kwestia sporna

Dziś mają mnie za wygrywa,
A kiedyś mówili "ofermo"
W sumie byku to co mówisz,
Mi spływa jak po twoim gardle mefedron
Człeniu, ta ośka, to getto,
Wczoraj na chatę wjechał pies ze strzelbą
Chociaż nie mam nic wspólnego z gangsterką
Żyjemy w kielcach, nie kurwa w Falermo
Za blokiem ktoś dostał w łeb,
Popłynęła krew na chodniczek
Tu tylko największy kiep nastawia drugi policzek
Od małolata ważyłem słowa,
Od dzieciaka ważyłem towar
Ty od dziecka zgarnąłeś boba,
A to połowa, kto tu jest bobas?

Typie, nie mieszaj nam w bani, typie, doszliśmy tu sami
Ważna jest prawda, i co mamy w sercu,
Nie to, w co jesteśmy ubrani
Zeciak to chłopak z osiedla,
Nigdy nie kłamie na trackach
I być może będę nawijać
O problemach jebanych do końca świata
Ale to nigdy nie będzie fałsz,
Niekiedy wpadam na majka
Nawet kiedy popadam w, teraz on
Moja banda ze mną od lat,
A gdzie kurwo jest twoja banda?
Na chacie mamy prawdziwy trap,
A wszystko co nawijam to prawda?

Oni mieszają nam w bani, bo wciąż myślą, że tak można
Myślą, że słowo nie rani, a jest gorsze niż ta kosa
Ludzie w chuj są pojebani, ważą towar, a nie słowa
Mam nadzieję że to czaisz, a nie, że to kwestia sporna

Oni mieszają nam w bani, bo wciąż myślą, że tak można
Myślą, że słowo nie rani, a jest gorsze niż ta kosa
Ludzie w chuj są pojebani, ważą towar, a nie słowa
Mam nadzieję że to czaisz, a nie, że to kwestia sporna

Lyrics licensed by LyricFind