Gedz - Równowaga

Ubrudzisz ręce, gdy dotkniesz mej duszy
Czuję jak mocno coś ciągnie mnie w dół
Wokół węże jak na głowie meduzy
Tylko czekają na zamianę ról
Im wyżej jesteś, tym większe pokusy
Tak łatwo stracić pod nogami grunt
Na dobre i złe zawsze ze mną mój ból
Ubrudzisz ręce, gdy dotkniesz mej duszy
Czuję jak mocno coś ciągnie mnie w dół
Wokół węże jak na głowie meduzy
Tylko czekają na zamianę ról
Im wyżej jesteś, tym większe pokusy
Tak łatwo stracić pod nogami grunt
Na dobre i złe zawsze ze mną mój ból (mój ból)

Co dzień się z tym zmagam
Te demony we mnie nie przestają gadać
Nic nie wkurwia bardziej, niż zachwiana równowaga
Nieraz wchodzę do mieszkania i rzucam mentalny granat
Co noc się z tym zmagam (zmagam zmagam), oni nie potrafią o uczuciach gadać (nie)
Jedyne, co oferują ci, to pusta bragga
Prościej niż się zastanawiać jest napierdalać jak Kalash
Napierdalać jak Kalash
Pokochali mnie za smutną muzę
Jeden mały problem, nie chcę być już smutny dłużej
Endorfiny, tak bardzo ich potrzebuję
Zanim uśmiech pokryje się kurzem (ah)
Mam tak zawsze, gdy się budzę (wkurwiony na świat)
Czy to prawda, czy strefa złudzeń
Powoli się w tym gubię


Wiem, wchodzi lepiej jak pijesz na lodzie
Albo kiedy zagryzasz cytrusem
By nie myśleć, że czas tak jak złodziej
W sekundę zawija minutę
Tam, skąd pochodzę, na wynajem smutek
Odbiera radość i zabija duszę
A to, że są dni, gdy jesteś na plusie
Jest paradoksalnie największym minusem

Ubrudzisz ręce, gdy dotkniesz mej duszy
Czuję jak mocno coś ciągnie mnie w dół
Wokół węże jak na głowie meduzy
Tylko czekają na zamianę ról
Im wyżej jesteś, tym większe pokusy
Tak łatwo stracić pod nogami grunt
Na dobre i złe zawsze ze mną mój ból

Lyrics licensed by LyricFind