Kizo - Młody tytan

To nie atak na hejterów, to nie ból dupy
Sam się śmieję z komentarzy i tej całej grupy
To do dzieciaków z depresją, brak im ambicji
Zróbcie hajs na lepsze życie, zamiast za nie nienawidzić
Powiem to pierwszy raz, tak dla jasności
Nie jest to wcale na złość waszej zazdrości
Jak znasz domowe ciepło, nie wymagaj litości
Bo ja takiego nie znam, weź w tym syfie dorośnij
Moi rodzice byli kiedyś razem, nie pamiętam
Ta historia nie jest piękna, nie ubieram jej w płaszcz
Moja babcia to osoba wielka
Dla mnie chciała cały świat, zmarła jak miałem dwanaście lat
Zostałem sam, dzieciak z marzeniami
Widziałem co dzień alkoholizm, dziadek nie mógł se poradzić
Nie było komu się żalić, kogo doradzić
Jestem świetnym przykładem, tego że ulica wabi takich
Mój ojciec kiedyś nie mógł zostać sportowcem
Idąc po śladach nie zostałem nigdy zawodowcem
Sport uczy charakteru, za to wielce mu dziękuję
On mojego udziału w fejmie nigdy nie zhejtuje

Chłopaki z mojej klasy mieli fajne rzeczy
Jebałem zeszyt, też chciałem z nowych rzeczy się cieszyć
Alimenty i wypłata matki starczała, by przeżyć
Ja wiedziałem, że w końcu będę musiał w coś uderzyć i uwierzyć
Że zajawka zmieni się w profity, będą koncerty i będą klipy
Słuchałem dużo niemieckiej Vivy, Sido nosił jeszcze maskę, mieli fajne outfity i mocne bity, ej

Taką historię usłyszysz tylko raz, więc chodź, powiedz mi coś prosto w twarz
Kiedyś nie miał nic, a dzisiaj ma, kurwo
Przed rapem miałem więcej niż ty i cały twój squad
Maseratti, Lambo, ty ledwo prowadzisz siebie
Fred Perry, Prada, ciebie nie stać i za to mnie jebiesz?
Nie zabiło to mnie wzmocni teraz
Mogę jechać przegrać życie w Las Vegas


Ale zanim był bum byłem zwykłym nastolatkiem
Zawsze trochę z przodu jeśli chodzi o atrakcję
Ale to nieważne, melanż nigdy ponad hajsy
Szukałem coś dla siebie, nigdy nie chciałem pracy
Umiałem coś zakręcić zawsze, sprzedałem drożej
Ale były to grosze, czułem się coraz gorzej
Aż w końcu ktoś powiedział, że mi w tym pomoże
"Załatw to i tamto", fakt, że biznes poszedł
Już pierdoliłem szkołę, miałem kolejne patenty
Było pięknie, aż nastał trzynasty niestety
Dokładnie dwunasty, końcówka
Mieli oddać dużo, nie wróciła tu nawet złotówka
Moje pierwsze auto rozjebaliśmy też wtedy
Bo wolałem walić kokę z tyłu, to oddałem stery
Tak miałem pierwsze długi, a ci po długi nie pytali kogo to zasługi, ile komu, szło się w tym pogubić

Ten sam rok, zatrzymują mnie CBŚie
Ten sam rok, dojeżdżają mnie, ze sprzętem w lesie
Miałem głowę to ogarnę to jakoś przecież
Na pamiątkę mi zostały plamy krwi na dresie
Wiele Patryk cierpiał by było tak jak dzisiaj
To tylko jest streszczenie, za to idzie cała płyta
O nowym lepszym życiu, z którym się witam
Kizo to Posejdon, Kizo to młody tytan

Taką historię usłyszysz tylko raz, więc chodź, powiedz mi coś prosto w twarz
Kiedyś nie miał nic, a dzisiaj ma, kurwo
Przed rapem miałem więcej niż ty i cały twój squad
Maseratti, Lambo, ty ledwo prowadzisz siebie
Fred Perry, Prada, ciebie nie stać, za to mnie jebiesz?
Nie zabiło to mnie wzmocni teraz
Mogę jechać przegrać życie w Las Vegas

Lyrics licensed by LyricFind