Kizo - Nie chcemy

Dzięki Ci Boże za to, co mam
Nie chcę już stawać tam u piekła bram
Nie myślę o sobie sam, tylko o bliskich
Szczęście ich dla mnie wszystkim (to przede wszystkim)
W kartotece zdjęcia, odciski
W pudle wspólnicy, co Ty wiesz o ulicy
Być człowiekiem sztywnym
Zacisnąć tryby, gdy zakuty w dyby
Myślę co gdyby nie hip-hop
Nic mi nie przyszło szybko
Wyszło na plus, inny Bonus
Jednak wciąż ten, który chce komuś pomóc
Bogaty ten, co się dzieli
Zapytaj tych, którzy ze mną siedzieli zamknięci w celi
Zapytaj tych, którzy siedzą
Git RPK Ci powiedzą
Życie nas uczy szanować
Bardziej doceniać, zważać na słowa
Jam losu kowal, charakter taki
Za swoje dzieci dam wypruć se flaki
Nie dam im zhańbić nazwiska
Honor ma dla nich być jak talizman
Wartości przystań
W człowieku liczy się wewnętrzny design

Bo nie chcemy czuć już więcej kajdanek na rękach, żyć w udrękach
Czuć jak serce pęka, nie widzieć siebie pod klatką, a widzieć w siódemkach
I dawać uśmiech u pewnych osób, ją jedyną przytulać w ten jedyny sposób
Jeżeli życie to raj - nigdy więcej chaosu

Nie chcemy już nigdy przeklinać losu, (nie, nie, nie)
Nie potrzeba nam tu niechcianych osób, (nie, nie, nie)
Już żadne łzy nie polecą z twych oczu, (obiecuję)
Bo to czego potrzebuję jest zawsze najbliżej mnie
Bo ja sam najlepiej wiem
Co dla mnie dobre jest
Co dla nas dobre jest
Błędy dziś pogrzebię
Czego nie chcę to wiem
W dzień, jak ten, stoję stabilnie, choć wiatr wieje w plecy silnie
Zawsze przy sobie familię mam


Piękne dni zdarzają się częściej
Lepszego życia tester
Zawsze jest podany deser Gessler
Teraz są to już inne wiersze
Czas nie okazał się naszym kumplem, dlatego każdy kontroluję nadgarstki
Myśli o wczoraj przygniatam butem
Każdy dzień traktować, jakby był ostatnim
Moi przyjaciele zakładają rodziny
Widać radość, nadmiar dopaminy
Choć sama twarz mówi, że nie jest bez winy
Każdy był fachowcem swojej dziedziny
Dziś dostaję szacunek za rymy, więcej już chyba nie wypada wymagać
Nie chcę się już nigdy z tą zajawą rozstawać
I bratać z kimś, co będzie w oczy mi kłamać
Nie chcę martwić się w koło o cash
Kto wziął cash? Kto pożyczył cash? Kto oddał cash?
Kto robi cash? Lecę zwiedzać Marrakesz
Nie ważne, czy słońce, czy deszcz
Awizo wciąż leży, wciąż nowe wyzwania
Czy to na sprawy, czy na zeznania
Błędy młodości, każdy odpowiada
Gdy będzie po wszystkim, otwieram szampana

Bo nie chcemy czuć już więcej kajdanek na rękach, żyć w udrękach
Czuć jak serce pęka, nie widzieć siebie pod klatką, a widzieć w siódemkach
I dawać uśmiech u pewnych osób, ją jedyną przytulać w ten jedyny sposób
Jeżeli życie to raj - nigdy więcej chaosu

Nie chcemy już nigdy przeklinać losu, (nie, nie, nie)
Nie potrzeba nam tu niechcianych osób, (nie, nie, nie)
Już żadne łzy nie polecą z twych oczu, (obiecuję)
Bo to czego potrzebuję jest zawsze najbliżej mnie
Bo ja sam najlepiej wiem
Co dla mnie dobre jest
Co dla nas dobre jest
Błędy dziś pogrzebię
Czego nie chcę to wiem
W dzień, jak ten, stoję stabilnie, choć wiatr wieje w plecy silnie
Zawsze przy sobie familię mam

Lyrics licensed by LyricFind