Kizo - Jointy i najki

Ostatnio zapełniłem szafę białymi ciuchami
Tak sobie obiecałem, gdy będę miał czyste sumienie
Uda się wszystko naprawić
Lub gdybyś chciał mnie zranić
I miałbym krwawić
Zapamiętam, od zawsze gdzieś w środowisku drani
Wiec nigdy nie klękam
Świat to zoo
Ludzie zwierzęta w poszukiwaniu szczęścia
Lub kontrahenta
Największym, wrogiem bieda
Na osiedlach co drugi coś ci chętnie sprzeda
Zamiast pisania matur
Egzamin ze sprytu
I rekordy w biegach
Popatrz na mych ziomali
Nikt nie zmusza ich do uśmiechu
Każdy jest dzisiaj jokerem
Potrafi zarobić w kilka sekund
Mnie tam nie boli że ktoś ma to
Czego ja nie mam do dziś
Wole jechać powoli
Bym miał przynajmniej jeszcze o czym śnić

To są Jointy i Najki
Jointy i Najki
To są Jointy i Najki
Jointy i Najki
To są Jointy i Najki
Jointy i Najki
Jak nie ogarniasz stylu
To chodź i zobacz
Lecz niech nigdy nie przedzie ci do głowy
By go kopiować
Nie!


Pytasz o zapach
Wiadomo - pierwsza klasa
Najpierw jadamy w lokalach potem
Się przenosimy na chatę ziomala
Bo to już nie te czasy by stać po klatkach
To styl kreowany życiem codziennym
Dzięki czemu przebieramy sobie w najlepszych markach
Nie chodzi o loga
Wiem co mam na nogach
Tn-ki w funciakach je brałem w Londynie
Bo jakoś nie leżą mi kurwa lakierki
I chce czuć poduszki gdy nocą uderzam ekipą
W plenerki
I jak chcesz się dowiedzieć skąd taki styl u nas
To po prostu zerknij
Nie chce mi się odpowiadać na pytania
Kiedy w końcu dorosnę
Odpalam Netflix, jaram jointy
Od szyszek w powietrzu czuć wiosnę
Zlewam też pytania od dupek kiedy nagram piosenki radosne
Bo ona z kumpelą lubi "Despacito"
A ja wciąż sławię ulice i forsę, proste!

To są Jointy i Najki
Jointy i Najki
To są Jointy i Najki
Jointy i Najki
To są Jointy i Najki
Jointy i Najki
Jak nie ogarniasz stylu
To chodź i zobacz
Lecz niech nigdy nie przedzie ci do głowy
Bo go kopiować
Nie!

Lyrics licensed by LyricFind